fbpx

Inspiracja, czy może już plagiat?

plagiat

Plagiat i inspiracja – czasem dwa pozornie różne tematy wydają się wręcz odległe. A jednak. Bardzo często pomiędzy dwiema skrajnymi rzeczami jest niesamowicie cienka granica. Jednocześnie musimy pamiętać o tym, że życie nie jest czarno-białe i takie sprawy również. Jakie to tematy?

Czy to jeszcze inspiracja?

Inspirowanie się innymi nie jest czymś złym. Bo przecież jeśli ktoś dzieli się treściami, contentem, swoim doświadczeniem i wiedzą, robi to właśnie, po to, by inspirować innych. Co więcej, moment, gdy uda się kogoś zainspirować, jest wręcz komplementem. Po to też jest ten blog. Tworzę go, by inspirować, motywować, by moi odbiorcy nie bali się spełniać marzeń. 

Jeśli więc mój odbiorca, czy kursantka zainspiruje się informacjami i wiedzą, którą jej przekazuję – cudownie! 

Plagiat…

I tutaj wchodzimy na mniej twardy i stabilny grunt. Ponieważ o ile inspirowanie się jest w porządku, o tyle plagiat to już po prostu łamanie prawa. Jeśli ktoś, zamiast zainspirować się treściami, które są dostępne w sieci, czy otrzymuje w kursie, przypisuje je sobie… To już jest bardzo nie tak. Nie ma nic bardziej rażącego w oczy niż kolejny taki sam wpis na blogu następnej WA napisany dokładnie tak samo, jak inne. I nie chodzi mi tutaj o powtarzające się tematy. Bo dzielenie się doświadczeniem, czy wydarzeniami z pracy jest ok. Ale… widziałam też wpisy dosłownie zerżnięte z kilku innych wcześniej już opublikowanych artykułów. I to już jest poza wszelkimi granicami…

Nie tylko content

Ofiarą kopiowania padają nie tylko treści, grafiki czy posty w mediach społecznościowych. Niejednokrotnie można napotkać nazwy marek brzmiące dziwnie znajomo, podobne loga…

I o ile często nikt nie robi z tego problemu, czy tak zwanej „gównoburzy”, o tyle świat wirtualnej asysty takie rzeczy szybko weryfikuje. I to dobrze widać np. po tytułach kolejnych opublikowanych e-booków, czy motta, jakim kierujemy się w pracy. Wszyscy, a przynajmniej zdecydowana większość, takie rzeczy wychwytuje i nie oszukujmy się, doskonale wiadomo „kto był pierwszy” a kto kopiuje. To jest już dosłownie kopaniem dołków pod sobą. Bo życie takie rzeczy zawsze zweryfikuje. Biznes tym bardziej…

Nie zawsze tak oczywiste…

Czasem (oby jak najrzadziej) trafiają się jednostki, które bezczelnie próbują podszywać się (tak to widzę) pod jakąś markę, która ma już wyrobioną pozycję na rynku. Zabawne nawet jest to, że taka osoba sądzi, że ktoś się na to nabierze. Bo kłamstwo ma krótkie nogi i takie rzeczy prędzej, czy później „wyjdą”. Szczególnie że prowadzimy swoje biznesy w sieci. 

Czy inni to zauważają?

Wielokrotnie miałam sytuację, że ktoś pisał do mnie: „Elu, słuchaj, bo ktoś skopiował Twojego bloga”, „ona wydała e-booka, a tytuł brzmi bardzo podobnie do Twojego”… I tak faktycznie zdarzyło się kiedyś, że ktoś bezczelnie skopiował kilka moich wpisów na blogu, czy też użył podobnej, choć nie identycznej nazwy… No i właśnie, czy można coś z tym zrobić?

Jeśli nazwa jest uniwersalna, ogólna, jak na przykład „Jak zostać Wirtualną Asystentką?” niekoniecznie. Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Takie rzeczy, próby podszycia się pod nazwę, plagiat, każdy z nas, kto choć trochę zna świat WA, zauważy. 

Monopol na wiedzę

Tak, nikt nie ma monopolu na wiedzę. I oczywiście może powstać kolejny wpis „w czym pomoże Ci WA”. Jeśli tylko będą to Twoje słowa, a nie zdobyte metodą „kopiuj – wklej” od innych osób. Nikt nie zabroni Ci mieć podobnej nazwy e-booka czy firmy, ale inni to zauważą i uważam to za strzał w kolano. I to dosłownie. Taka osoba traci wtedy profesjonalny wizerunek…

O czym więc pisać?

Czasem wydawać się może, że temat wirtualnej asysty jest wyczerpany. Jednak tak nie jest… Poza tym prowadzenie bloga nie jest obowiązkiem. To, że wiele dziewczyn go ma, nie oznacza, że jest to must have. A praca Wirtualnej Asystentki wymaga kreatywności, więc nawet jeśli ktoś pójdzie na skróty, daleko nie zajdzie. 

I tak jak wspomniałam na początku, inspirowanie się jest w porządku. To kopiowanie jest czymś złym…

Podsumowując

Cienka jest granica pomiędzy inspiracją a kopiowaniem… Trzeba kierować się intuicją, rozsądkiem i zwykłą etyką pracy. Każde kłamstwo, w tym plagiat to szybka droga do zburzenia wizerunku, a świat WA jest mały. 

O granicy inspiracji mówiłam więcej w podcaście w odcinku dziewiątym “Gdzie jest granica inspiracji?”, do którego odsłuchania Cię zachęcam. 

plagiat
Inspiracja, czy może już plagiat?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry